Nie na krześle,
nie we śnie. Ale
z
miłości. Przy Tobie.

łapy precz! >> piątek, 3 kwietnia 2009 00:55:36
wszystko mnie boli. dotknij tylko a zabiję! każde słowo rani. łzy wciąż stoją mi w oczach. nie nawidzę mówić o miłości bo jest za daleko, bo jest zbyt blisko, bo nadaje mi sens, bo nie pozwaka mi żyć. bo jest bez sensu.
piękne słońce mamy tej wiosny. szkoda tylko, że wysysa ze mnie całą energie a zamiast niej wpuszcza jad pożądania.
komentarze [5]. >> sobota, 28 marca 2009 00:10:12
słowem wstępu: mylog się postarał, WIĘC ZOSTAJĘ.
teraz tak trudno mówić o miłości. kiedy ich oczy mówią : "homo do gazu". kiedy słucham o obozie w Oświęcimiu i o czasach komunistycznych, kiedy ludzi pałowano ZA NIC, wątpię w sens ludzkości. to przecież LUDZIE LUDZIOM gotują TAKI los. boję się, że od samej śmierci może być także upokorzenie. dlatego ani słowa. ciiii...
komentarze [5]. >> piątek, 16 stycznia 2009 01:09:31
nie pisze tu nie dlatego, ze w moim życiu nic nowego się nie wydarzyło. nie piszę, bo po prostu mylog mnie wkurwia =='. podejrzewam że za chwilę ucieknę na jakiś mniej zasyfiony serwis.
dziś, a w zasadzie przed chwilą oglądałam film "Milioner ze slamsów (Slumdog milionaire)". Co za film! Oddech złapałam dopiero, gdy poleciały napisy końcowe... Jedno co na pewno na długo zapamiętam z tego filmu i dużo wniesie to do mojego życia to słowa: "It was written" (czyli tak zostało zapisane). bo mimo wszystko wierzę, że gdzieś na świecie wszystko zostało spisane. bo inaczej życie nie miałoby sensu.
codziennie zasypiam na mokrej poduszce. chociaż wiem, że to TYLKO ŻYCIE. i widocznie tak zostało zapisane. ze nie dane jest Nam być razem. i że nie dane jest mi mieć prawdziwej rodziny. i że kiedyś na pewno moje nazwisko będzie znał cały świat.
ciężko jest oddychać już 4 rok z rzędu bez Niej u boku. ciężko... nawet głuche telefony nie mogą mi Jej dać. jednak jej "tak, słucham" daje mi siłę.wystawanie na skrzyżowaniu koło szkoły też nie jest dobrym rozwiązaniem, a jednak...
komentarze [3] >> wtorek, 11 listopada 2008 23:57:49
dawno mnie tu nie było. z braku czasu i sposobności .a szkoda, bo lubię tu pisać.
co u mnie? póki co, moja znajomość z bratem nie ma prawa wyjść na światło dzienne. żałuję, ale czekam. w domu niemiła atmosfera. wszędzie tylko moja macocha i jej fochy :/.
ciągle myślę o Niej. już wiem, ze tylko Ona była sensem moje życia. dla niej żyłam, oddychałam, wstawałam i wychodziłam z domu. teraz ten sens straciłam. chociaż jest on oddalony ode mnie zaledwie o kilkaset metrów, to na dobra sprawę dzieli nas wszystko. a szczególnie to, że istniejemy...
aby trochę uatrakcyjnić mojego bloga wstawiam moje opowiadanie, które zostało wyróżniona w konkursie (tajemnica jakim ;))
Zimne popołudnie. Melancholia. Siedzę w miejskim autobusie i patrzę pasażerom w oczy. Spuchnięte i podkrążone, czyli kolejna nieprzespana noc. Ewentualnie pokryte cieniem lub kredką tak, aby tuszowały wydarzenia z poprzedniego dnia. Wszyscy ludzie w tym autobusie mają swoją historię, a historia wiąże się z przeszłością. Tą na zmęczonych oczach, spracowanych dłoniach czy wpisem w aktach. Przeszłość kryminalna chociażby. Na pewno ktoś z nich był mordercą, gwałcicielem albo przynajmniej damskim bokserem. Kobiety mogły być wyrodnymi matkami, alkoholiczkami, które porzuciły własne dzieci w szpitalu albo głodziły je. Może po prostu ktoś z nich nie zapłacił ostatniego rachunku za telefon albo podarł książkę z biblioteki. Życiowe doświadczenia aż za mocno wyostrzają zmysły ostrzegające przed czyhającym zagrożeniem. Może właśnie oskarżyłam niewinnego studenta ekonomii albo wdowca z trójką dzieci. Dla mnie osobiście, nie ma to znaczenia, bo najważniejsze to umieć zachować pozory o nieskazitelności swojej własnej przeszłości.
Powietrze aż iskrzy. Dlatego w autobusach nie wolno palić. Wywołałoby to kolejną awanturę - a o to że ogień, o to że dzieci, a i że dym szkodzi. Część z nich to zapewne palacze, którzy co roku wydają na papierosy tyle, ile wynosi ich średnia miesięczna wypłata. Dentysta też kosztuje. Ale raka płuc czy krtani już nie przekupią.
W autobusie staram się też nie telefonować ani nie smsować. Po co mają znać moje życie? Jeśli już muszę napisać wiadomość, to staram się to robić tak, żeby nikt nie widział jej treści. Lepiej, żeby w ogóle nie wiedzieli niż wiedzieli za dużo. Dlatego też nikt nie pisze listów ani pamiętników otoczony stadem ludzi. Bo mogłoby wypaść z rąk, albo, nie daj Boże, ktoś by nam to wyrwał. Obnażenie z myśli najbardziej boli. Nagość jest rzeczą ludzką – w końcu tacy wyszliśmy z rąk Matki Natury. Ale umysł wykształciliśmy sobie sami. Ja na przykład, myślę teraz o wanilii. Pachnącej wanilii wetkniętej do kubka z gorącą czekoladą. I o namiętnych pocałunkach. Może kto inny myśli teraz o samobójstwie, więc po co miałabym psuć mu ten dramatyczny moment, obnażając swoje ukojone myśli?
Czyhając na pierwsze wolne miejsce przy oknie, odpływam gdzieś poza granice tej ulicy, a nawet miasta. Ze słuchawek rozbrzmiewa moja ulubiona ścieżka dźwiękowa. W spokoju myślę o kończącym się dniu, jak siedzę z książką w ręku i brnę dalej przez kolejne kartki powieści. Czytanie idzie mi znacznie ciężej niż wymyślanie nowych tytułów do domowej biblioteki. Nawet dzieła najznakomitszych Ojców literatury nie są w stanie powstrzymać mnie od dopisywania sobie własnych wątków do książki, co po kilkudziesięciu stronach zaczyna być dla mnie zbyt skomplikowane. I tak kończy się moja przygoda z każdą napotkaną przeze mnie książką. Może kiedyś coś to zmieni. Albo ktoś.
Muszę wysiadać. Napierający tłum wypycha mnie z autobusu. Staję. Widzę przed sobą jeziorko. Takie samo jak każdego dnia – na środku wyspa i stary most, kilka przekrzywionych drzew, spróchniałe ławki. Ale drzewa i trawy z czasem przybierają coraz to żółtsze barwy. Idzie jesień. Mam ochotę stać tam, aż pokryją się śniegiem, aby potem znów rozpromienić się soczystymi kolorami. Temperatura też maleje razem z nasyceniem zieleni. Zacieram ręce i wsadzam je do kieszeni.
komentarze [2] >> wtorek, 7 października 2008 22:11:39
opis przeżyć wewnętrznych jest okrutnie trudny. zwłaszcza wtedy, kiedy chce się uniknąć szczerości. tak jak na przykład dzisiaj, kiedy to odwiedziłyśmy starą szkołę i byłych nauczycieli, a w tym moją Ukochaną.
10 minut które dało mi więcej niż cokolwiek innego przez ostatnie 3 miesiące. kilka westchnień, chęć pocałunku i bezkresny potok marzeń. coś okrutnego, wynikającego z bariery nie do przebicia. coś, co daje siłę na kolejne tygodnie życia. po prostu absurd.
jeśli chodzi o moja rodzinę, to wychodzi na to, że mój własny ojciec nie jest w stanie poświęcić mi chociaż 10 minut. a dla swojej nowej żony czasu ma aż nadto. a mój brat opowiada mi bajki na gadu-gadu.
BRAT? - spytacie. otóż tak. do tej pory byłam tylko teoretyczną jedynaczką. jednak 2 tygodnie temu dowiedziałam się, że mam przyrodniego brata ze strony taty. ma 27 lat i mieszka na drugim końcu polski - tam gdzie niegdyś mieszkał mój ojciec. i nie dowiedziałam sie tego od niego, tylko od rodziny mojej mamy. a ojciec żyje sobie spokojnie, nie utrzymując z nim żadnego kontaktu od prawie 20 lat i nie będąc nawet świadomym, że jest dziadkiem...
komentarze [3]. >> czwartek, 25 września 2008 20:42:19
ofiara jest przywiązana do swojego oprawcy.
znów do niego zadzwoniłam. tak po prostu. stęskniłam sie za nim. dawno nie słyszałam jego głosu i długo go już nie widziałam. nie powie mi przecież nic ciekawego. ale będę chociaż wiedziała, że wróci. wróci i znów będzie moim katem
nawet na końcu świata bym Cię rozpoznała. po tym, jak odwracasz głowę i jak trzymasz torebkę. po ruchu twojej spódnicy i i przyciemnianych okularach.i choćbym nie wiem jak przypadkiem minęła Cię, to i tak oblejesz mnie chłodnych spojrzeniem. i za to Cię kocham, moja sprawczyni sercowego bólu.
to tylko fragmenty. robocze fragmenty przyszłej autobiografii. która będzie podpisany jaka "zbiór wspomnień różnych ludzi".
pierwszy fragment mówi o moim ojcu którego kocham jak każdy kocha rodzica - czyli ponad życie, bez względu na czynione krzywdy.
drugi natomiast o mojej Ukochanej, którą pokochałam, mimo że od razu wiedziałam, ze będzie moim największym bólem.
komentarze [2]coraz trudniej >> piątek, 19 września 2008 23:28:14
jutro ich ślub. i najgorszy dzień w moim życiu. iść na ślub i na wesele? czy nie? .........................................................
................................................................
................................................................
................................................................
................................................................
mam taką nieogarniętą ochotę znaleźć się 1000 km od terenów zamieszkałych. i tam oczyścić się z emocji. i posiąść wiedzę całego świata.
albo w ogóle skończyć ze światem.
boję się.
komentarze [1]umrzeć z miłości >> poniedziałek, 8 września 2008 22:23:31
bo coraz bardziej tęsknię. i im bardziej chcę ją spotkać, tym bardziej nie mogę. i im bardziej mi zależy, tym bardziej wiem, że to nie ma sensu.
pozostało tylko zdjęcie. i jej ulubiony soundtrack. i moje łzy na poduszce. to już 2 lata i 8 miesięcy. a uczucie jakby nie chciało gasnąć...
o miłości, takiej pięknej i głębokiej będzie w następnej notce.
z innej beczki. mój tata za 2 tygodnie się żeni. z kobietą, której nienawidzę, która jest fałszywa i oddzieliła nas od rodziny mojej mamy i okręciła sobie mojego ojca wokół palca. jestem po jakże trudnej rozmowie z ojcem, ze na ślub, niestety, nie przyjdę. wiem, że było mu przykro. ale mi byłoby jeszcze bardziej przykro na to patrzeć. trudno.
Okazuje sie, ze ja i A* (pamiętacie opisy naszych "przygód" nocnych ;) ?) poszłyśmy rożnymi drogami. Co prawda ostatnia nasza noc po kilku kolejkach wódki pozbawiła nas jakże cennego "wianuszka", ale A* w ostatnich kilku dniach wykazała stanowcze zainteresowanie chłopcami. BARDZO mocno podsumowując straciła też cnotę z chłopakiem, bądź co bądź 21-letni (przy czym ona ma 16 ^^). i stwierdziła że to lubi - plaża, alkohol, sex. tak więc życzę jej powodzenia i cieszę sie ze w końcu znalazła coś ,co lubi. ale myślę, że nasze seksualne drogi nie koniecznie sie rozchodzą na zawsze ;)
tak na wesoło. oglądaliście może film Mamma Mia? jest jakże masowy ale jaki cudowny ^^. a odświeżona twórczość Abby po prostu mnie olśniła. i to mnie trzyma na duchu.
OBIECUJĘ pisać częściej. bo mylog już normalnie działa. i zaczęła się szkoła więc, zupełnie nielogicznie, mam więcej czasu - według zasady że in więcej zajęć tym człowiek bardziej zorganizowany ;)
P.S.podsuwajcie mi tematy o których mam pisać, bo chcę pisać też o tym co was szczególnie interesuje :)
komentarze [4]coś o mnie >> piątek, 25 lipica 2008 15:13:07
właściwie nigdy nie mówiłam na tym blogu o sobie. tylko o swoim życiu. nigdy nie wiedziałam, co niby miałabym o sobie napisać. i teraz też nie wiem. więc napiszę to, co mi przyjdzie do głowy.
jestem cholerną egoistką. próbuję to zwalczać, ale jednak fakt, że jestem jedynaczką, mocno daje się we znaki. lubię różną muzykę. ale preferuje rocka alternatywnego i indie, ogólnie muzykę alternatywną i czasem elektro. a nad wszystko wielbię muzykę filmowa (np. American Beauty czy Amelia). jak usłyszę w radio coś popowego co wpada w ucho, to też tym nie pogardzę ;). kocham film American Beauty, Amelia i Kochałam Annabelle (o miłości nauczycielki i uczennicy ;)). jakiś czas temu miałam zamiar wychować sobie swojego własnego kota, który my mnie rano budził i spał ze mną w jednym łóżku. nie udało się, bo on średnio mnie lubi (za to kocha mojego tatę i jego dziewczynę). ale postanowiłam się ni poddawać i wziąć sobie drugiego kociaka - tym razem kotkę, bo są 1000 x wierniejsze. co do moich zainteresowań to uwielbiam fotografię i wiążę z tym moją przyszłość. kocham też rysunek (robię portrety na zamówienie :P). lubię też pisać wiersze i czasem co nieco więcej -właśnie rozpoczynam cykl moich 5 opowiadań (kiedy choć jedno ujrzy światło dzienne od razu sie nim z wami podzielę ;))
jeśli macie jeszcze jakieś pytania, piszcie, a z chęcią na nie odpowiem. ;)
komentarze [14] >> czwartek, 3 lipica 2008 21:43:26
prosiliście o treść listu. proszę:
Mam nadzieję, że to co tutaj napiszę, w żaden sposób Pani nie urazi. Bardzo chciałabym, aby Pani w to uwierzyła. Na wstępie poproszę też, aby zachowała Pani dla siebie to, co tu przeczyta. Najgorszym z możliwych byłoby powiedzenie tego mojemu tacie - wtedy nie miałabym czego szukać w domu...
Może to Panią bardzo zdziwić, ale od dwóch i pół roku jestem w Pani zakochana. Niczego absolutnie nie oczekuję . Chodzi mi jedynie o to, aby Pani po prostu wiedziała. Sądzę, że nie jest to uczucie, o jakim Pani myśli. Jestem prawie pewna , że jestem innej orientacji. To wyjaśnia, dlaczego zakochałam się w kobiecie. Nie jest to więc zwyczajna miłość pod wpływem młodzieńczej fascynacji, bo taką mam już dawno za sobą...
Celem tego listu jest jedynie uświadomienie Pani co czuję i wyjaśnienie kilku sytuacji. Myślę, że to rozwiało pani wątpliwości na temat kilku zdarzeń... Nie wiem czy po tym liście mogę liczyć na cokolwiek z Pani strony, ale jeśli... : (i tu mój email) .
Na list nie odpisała. Szkoda. Ale z drugiej strony, co niby miała napisać? "Aha"? Tak czy siak, nie będę chociaż żałowała, że nic Jej nie powiedziałam...
komentarze [13]kochać będę >> piątek, 20 czerwca 2008 14:56:17
wczoraj dałam Jej list. poprosiłam, żeby przeczytała go w domu. dziś spotkałyśmy Ją, jak wychodziła ze szkoły. była bardzo obojętna. albo to tylko te przeciwsłoneczne okulary... czytała czy nie? odpisze na emalia czy nie? NIE WIEM. ale i tak kochać będę...
P.S. dziś wyjeżdżam. wracam 1.07. wtedy notka z aktualnymi wydarzeniami...
komentarze [7]tracę Ją >> czwartek, 5 czerwca 2008 18:24:17
koniec roku zbliża sie nie ubłaganie. powoli czuję, że coś tracę. kogoś...
2 dni temu wrzuciłam Jej do torby książeczkę z różnymi "tekstami" zaczynającymi sie od: "myślę o tobie gdy...". następnego dnia pytała czy to ktoś z naszej klasy wrzucił jej to do torby. jakby łudziła się, że ktoś się przyzna... powoli wymyślam list, w jakim wyznam jej to, co powinnam wyznać już dawno - że ją kocham. życzcie mi powodzenia.
komentarze [15]... >> sobota, 31 maja 2008 00:43:25
zmieniłam szablon. bo tamten był smutny, a mamy lato. znam panią, do której należy to zdjęcie i na prawdę nie czuje sie ok, że biorę szablon z tym właśnie kradzionym foto (projektantki je ukradły). ale niesamowicie wpadł mi w oko i jest bynajmniej bardziej estetyczny od poprzedniego. tak mi się zdaje.
bo powierszować zawsze można.
*(powtórzenia są celowe)
nigdy Cię,
nigdy Cię nie zapomnę
bo ufna nie byłaś,
nie jesteś,
nie będziesz
i choćbyś sie skradała,
skradała po wieczność
bez duszy i ciała,
bez duszy i ciała wypełnionych miłością
żyć wiecznie nie będziesz.
i chociaż dzień cały,
dzień cały zostaje
na wieczne rozterki,
ni myśl, ni słowem
wczoraj nie zmienisz
to Cię upamiętni.
nie powinnam uprawiać poezji, bo nie potrafię. i obiecuję, że więcej nie będę.
nie wiem jak do końca ten wiersz ma się do obecnej sytuacji, ale jest bo jest.
komentarze [2]... >> czwartek, 15 maja 2008 15:54:35
zapewne
świetnie całujesz,
delikatnie pieścisz
i ostro rżniesz sie na szkolnej ławce.
ale na pewno
lubisz oglądać filmiki na youtube,
chodzisz co rano do cukierni
i ponętnie się ubierasz.
gładząc mnie po włosach i kładąc rękę na ramieniu dajesz mi złudne nadzieje. proszę, rób tak zawsze...
komentarze [9]na imię jej... >> piątek, 11 kwietnia 2008 18:42:32
MUSICIE WIEDZIEĆ ZE ONA TEŻ MA IMIĘ I ISTNIEJE. może to błąd że daje tu to zdjęcie, bo a nóż ktoś mnie skojarzy. TRUDNO. trzeba dorosnąć i zmierzyć się z problemem jakim jest moja orientacja. już coraz więcej osób o niej wie i jest mi z tym na prawdę lepiej (początkowo w tym miejscu stał wyraz lżej, a to też prawda)..
TAK WIĘC NA IMIĘ JEJ BOŻENA. KOCHAM JĄ.
komentarze [14]
Archiwum2007
sierpien (3)wrzesień (2)październik (1)listopad (3)grudzień (2)2008
styczeń (3)luty (4)marzec (3)kwiecień (2)maj (2)czerwiec (2)lipiec (2)wrzesień (3)październik (1)listopad (1)2009
styczeń (1)marzec (1)kwiecień (1)
Ulubieni




















































Popieram
Szablon wykonała
Sen Wariata, zdjęcie znalazła u
Muszki. Inspirowane: Myslovitz-
Chciałbym umrzeć przy Tobie.
Chcesz taki szablon?